Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona główna » Bez kategorii » O Giewoncie i zaklentych rycerzach

O Giewoncie i zaklentych rycerzach

Nad stolicą polskich Tatr dumnie króluje Giewont – piękna góra, majestatyczna, gdy tylko znajdziemy się w Zakopanem, Giewont od razu przyciągnie nasz wzrok, nietrudno go rozpoznać – mieni się różnymi kolorami światła, pomiędzy głęboko rzeźbione bruzdy jego litowej „twarzy” dostają się promienie słońca, a lecące nad nim chmury pozostawiają cień we wklęśnięciach i załamaniach. Giewont zachwyca wiosną, latem, jesienią i zimą, o każdej porze dnia, gdy budzi się ze snu nad ranem, w ciepłych kolorach popołudnia i wśród głębokich barw nadchodzącego zmroku. Skąpany w słońcu wzywa do siebie i zaprasza, aby z jego wysokości spojrzeć na schowane u jego podnóży miasto, a podczas burzy wielu mógłby przestraszyć – wydaje się wtedy bardzo groźny, ale zarazem tchnie prawdziwym majestatem…

Gdy patrzy się na tę niezwykłą górę, można w niej z łatwością rozpoznać kształt śpiącego człowieka, być może niejednemu na myśl przyjdzie postać króla – pradawnego władcy Tatr, a może jednego z rycerzy, którzy, jak wierzyć powtarzanej od pokoleń przez górali polskich i słowackich legendzie, śpią wewnątrz góry, w jednej z podziemnych pieczar. Rycerze śpią od wieków snem spokojnym, ale czujnym, na znak dany im przez króla powstaną, wyjdą z wnętrza wielkiego Giewontu i przywrócą porządek na świecie. Kiedy to będzie? Nikt tego nie wie, starzy górale mówią, że gdy rycerze zbudzą się i na świat wyjdą, długo on już istnieć nie będzie, a wyjście rycerzy będzie poprzedzało jego koniec. Nie wszyscy jednak zgadzają się z tym podaniem i mówią, że król da rycerzom znak wtedy, gdy na świecie zło i niesprawiedliwość będą zwyciężać, zaklęte szeregi rycerskie powstaną, by ukarać zło i występek i wspomóc tych, którzy marzą o sprawiedliwości i czynią dobro…

Pasterze pasący swoje stada w Tatrach często opowiadali sobie historię o zaklętych rycerzach, o tym, że obudzą się kiedyś i wyjdą z jednego ze skalnych bloków Giewontu słyszał również młody juhas, Kuba. Doglądał owiec pasących się na halach, lubił je i rozpoznawał każdą z osobna, owieczki pasły się, a on siedział przy swoim szałasie na polanie i często spoglądał w stronę Giewontu rozmyślając o rycerzach i ich królu. Pewnego razu nie mógł się doliczyć wszystkich owiec, przyglądał się każdej i zdał sobie sprawę z tego, że jednej małej owieczki brakuje. Postanowił ją odszukać, nie było jej jednak nigdzie w pobliżu, młoda, skoczna owieczka musiała szybko oddalić się od stada, tak, że nie zauważył jej nieobecności. Kuba wędrował polanami, dolinami, szedł w górę, a później w dół, sam nie wiedział kiedy stanął u podnóża Giewontu – wydawało mu się, że między dwiema skałami przebiegło coś lśniącego w słońcu, pobiegł szybko w tę stronę i rzeczywiście odnalazł ślady owieczki, jakież było wielkie jego zdziwienie, gdy przy jednej z grot zobaczył  jednak nie owieczkę, której szukał, ale starego człowieka z koroną na głowie!

To ona błyszczała w promieniach słonecznych, a jej blask odbił się na skale, do której właśnie dobiegł Kuba. Od razu przypomniał sobie legendę o rycerzach i ich królu – to musiał być on! Patrzył na Kubę przyjaźnie, tak, że ten nie przeląkł się wcale i podszedł do starca. Spytał, czy jest królem, o którym od lat krążą po Zakopanem opowieści. Ten potwierdził i zaprosił pasterza do groty, przy której stali, powiedział też Kubie, by nie martwił się o swoją owieczkę, jest bezpieczna i zaraz ją ujrzy. Juhas bardzo się ucieszył, a jeszcze bardziej z tego, że widzi tajemniczego króla, o którym słyszał tyle opowieści, i o którym od dzieciństwa tak wiele myślał, wyobrażał sobie jak wygląda i czy rzeczywiście istnieje? Teraz szedł przed nim i prowadził go do groty, w której, jak myślał, śpią zaczarowani rycerze!

Kuba szedł w milczeniu za królem, korytarze wiły się wewnątrz góry, wreszcie dotarli do kolejnej jaskini, a tam Kuba zobaczył śpiących rycerzy. Król zbudził ich i przedstawił Kubę, poprosił go, aby opowiedział rycerzom o tym, co dzieje się na świecie. Kuba zaczął więc opowiadać o złym losie, o licznych krzywdach, których doświadczają ludzie, ale również o tym, że wielu z nich potrafi żyć godnie, przestrzegając dobrych zasad, bacząc jeden na drugiego, opiekując się dobrze sobą nawzajem i swoimi zwierzętami.

Rycerze z wielką uwagą słuchali opowieści młodego juhasa, widać było po ich oczach, że próbują wyobrazić sobie jak wygląda teraz świat, ludzie, Tatry… Kuba zakończył swoją opowieść, a oni spytali króla, czy czas już przyszedł, aby obudzić się, opuścić Giewont i pomóc tym, którzy czynią dobro – król stwierdził, że czas ten jeszcze nie nadszedł, gdy tylko to usłyszeli, rycerze ponownie zapadli w sen. Kuba nie mógł uwierzyć w to, co widział, nie był pewien, czy to prawda, czy tylko senne marzenie. Z zamyślenia wyrwał go jednak zupełnie realny głos króla, który uścisnął dłoń Kuby i powiedział, by nadal był tak dobrym człowiekiem, jakim jest, czynił dobro, bronił tych, którym dzieje się krzywda, dbał o ludzi, ale również o zwierzęta, a będzie szczęśliwy i zadowolony ze swojego życia, potem pokazał mu drogę wyjścia z jaskini i obiecał, że znajdzie u jej wrót zaginioną owieczkę.

Kuba grzecznie pożegnał się ze starcem, podziękował za tak wielki honor, jaki mu uczynił, pokazując swoich rycerzy i wyszedł z jaskini, obok na polanie pasła się mała owieczka, która z radością przybiegła do niego.

Kuba całe życie pamiętał o niezwykłym spotkaniu, wziął sobie też do serca rady króla, żył uczciwie, nigdy nikogo nie skrzywdził, a tych, którzy źle czynili, upominał, sam pomagał biednym, pocieszał smutnych – był dla wszystkich przyjacielem i wiódł szczęśliwe życie, ale o tym, że widział zaklętych rycerzy nikomu nie opowiedział, na pewno tego życzył sobie król, który cenił sprawiedliwość, dobro, ale również skromność.

Brak komentarzy do wpisu “O Giewoncie i zaklentych rycerzach”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)