Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona główna » Bez kategorii » O Waligórze i Wyrwidębie

O Waligórze i Wyrwidębie

Działo się to dawno temu, pewnego razu żona myśliwego wybrała się do pobliskiego lasu zebrać trochę jagód, zmęczyła się jednak i niepomna swojego stanu, a nosiła pod sercem dzieci, zaczęła rodzić. Nie było wokół nikogo, kto mógłby jej pomóc, na świat przyszło dwóch chłopców-bliźniaków, matka tuż po ich urodzeniu zmarła, osamotnione dzieci głośno płakały, a ich głos niósł się po całym lesie. Pod wieczór niemowlęta odnalazły leśne zwierzęta, niedźwiedzica i wilczyca, które same niedawno urodziły swoje dzieci, odezwał się w nich instynkt macierzyński i wilczyca wzięła ze sobą jedno dziecko, a niedźwiedzica drugie.

Wykarmiły chłopców, a ci rośli i rośli, coraz bardziej i bardziej. Mieszkali wraz ze swoimi leśnymi rodzinami głęboko, w ostępach puszczy, gdzie żaden człowiek się nie zapuszczał, nie stracili jednak kontaktu ze sobą i gdy stali się już dorośli postanowili wyjść z lasu, nie znali innych ludzi, choć czasem słyszeli ich głosy, nie wiedzieli zatem, że są inni od reszty, nie tylko dlatego, że wychowały je przybrane zwierzęce matki – niedźwiedzica i wilczyca, ale również dlatego, że są w porównaniu ze swoimi rówieśnikami bardzo wysocy, wielcy i mają ponadludzką, niezwykłą siłę!

Dla jednego z dorosłych już chłopców wyrwać drzewo z korzeniami, nawet wielki, parusetletni dąb, nie było żadnym wyczynem, dla drugiego przenieść górę z miejsca na miejsce też nie było wielkim wysiłkiem. Bracia żyli więc w poczuciu bezpieczeństwa, las był ich domem, leśne zwierzęta przyjaciółmi, a dzięki swojej sile nie musieli się też nikogo i niczego bać. Młodzi byli i jak to młodzi poczuli potrzebę przeżycia przygody i poznania świata, pożegnali więc swoje przybrane rodziny i postanowili ruszyć w świat, który był dla nich niezwykle pociągający i tajemniczy, wiedzieli, że jest gdzieś, poza gałęziami drzew, poza leśnymi polanami, ustroniami, rzekami i strumykami, nie wiedzieli jednak jak wygląda, wyszli na polanę i postanowili iść gdzie ich oczy poniosą, co postanowili, tak też uczynili.

Szli długo, mijały godziny, dzień zaczął chylić się ku zachodowi, wtem, przy zagajniku zobaczyli miniaturowego człowieczka, który machał ku nim przyjaźnie. Okazało się, że on również nie był zwyczajnym człowiekiem, oni ponadnaturalnie wielcy, on – przeciwnie – malutki, a jednak szybko się zaprzyjaźnili, człowieczek podarował im niezwykły dar – buty, które przenosiły tego, który je założył o całe mile, szczęśliwy posiadacz tych niezwykłych trzewików mógł więc niemal latać, a w razie niebezpieczeństwa szybko uciekać, nikt nie mógł go dogonić. Człowieczek miał też ze sobą niezwykły, czarodziejski dywan, wystarczyło na nim usiąść, a on wzbijał się w powietrze i latał. Widział mały przyjaciel Waligóry i Wyrwidęba, że obaj bracia bardzo utrudzeni są swoją wędrówką, podarował im więc zaczarowane trzewiki, każdy z chłopców dostał po jednym, w ten sposób mogli szybko przenosić się z miejsca na miejsce i poznawać świat, który krył przed nimi tak wiele tajemnic.

O jednej z nich opowiedział braciom ich mały przyjaciel – w niedalekim królestwie żył dobry król z dwiema córkami, pod rządami króla wszystkim poddanym żyło się dobrze i nie wiedzieliby mieszkańcy królestwa co to strach i nieszczęście, gdyby nie straszny smok, który nawiedził ich ziemie, na mieszkanie obrał sobie wielką pieczarę i codziennie wybierał się na łowy, kto, tylko był na tyle nieostrożny, że znalazł się zbyt blisko smoczej jamy, szybko tracił życie w paszczy potwora, smoczysko było wielkie i żarłoczne, nieraz zapuszczało się blisko domostw ludzkich i porywało zwierzęta gospodarskie, a bywało, że i dzieci, smok nie bał się nawet mężczyzn w sile wieku, nikt nie mógł dać mu rady!

Na nic się zdały prośby i obietnice króla, który pogromcy smoka obiecał rękę jednej ze swoich dwóch córek i pół królestwa we władanie, choć śmiałków początkowo nie brakowało, ostatecznie, widząc smoka, każdy z nich uciekał… o ile zdążył przed smoczymi kłami!

Waligóra i Wyrwidąb zrozumieli, że tylko oni mają szansę pokonać potwora i uratować nieszczęśliwych mieszkańców królestwa, postanowili więc ubrać swoje czarodziejskie trzewiki i udać się w kierunku, który wskazał im mały przyjaciel. Szybko zobaczyli ponurą, wielką pieczarę, w której mieszkał smok, a niedługo potem usłyszeli również jego ciężkie kroki i przeciągłe, głuche wycie, które zmroziło im krew w żyłach, choć obeznani byli od urodzenia z rykiem różnych, wielkich zwierząt, tak potwornego głosu nie dane im było wcześniej usłyszeć. Zrozumieli, że nie będą mieli łatwej przeprawy ze smokiem. Nie zwykli jednak się poddawać, silni nie tylko fizycznie, ale również odważni, postanowili zmierzyć się z bestią!

Wyrwidąb wyrwał największe drzewo, które znalazł nieopodal smoczej jamy i słysząc smoka szykującego się do wyjścia na kolejne krwawe łowy, zaczaił się na niego. Przeraził się, gdy zobaczył wielki łeb smoka z krwawymi oczami, toczącego z pyska dym i ogień, zamknął oczy, żeby nie uciec z przerażenia patrząc na bestię, zamachnął się i z całych sił uderzył smoka w głowę, ten nieco się zachwiał, ale drzewo, którym uderzył go Wyrwidąb, nie uczyniło mu większej krzywdy, już zamierzał ogniem z paszczy przypalić Wyrwidęba, ale chłopcu udało się uciec przed ogniem, magiczny trzewik przeniósł go daleko od smoczej jamy, w tym samym czasie Waligóra postanowił przywalić ogon smoka wielką skałą, jak pomyślał, tak też uczynił, w tym czasie wrócił już Wyrwidąb z wielkim dębem w ręce, Waligóra smoczy ogon pod skałą przytrzymał, a Wyrwidąb tym razem nie chybił i rozpłatał smoczy łeb.

Tak pospołu pokonali bestię, uwolnili mieszkańców królestwa od strasznego, smoczego sąsiedztwa, a tym samym obiecaną przez króla nagrodę otrzymali. Miał król dwie córki więc i Wyrwidąb i Waligóra niedługo potem mężami księżniczek się stali, sami wcześniej otrzymawszy tytuły książęce. Żyli długo i szczęśliwie, po śmierci dobrego króla sprawując rządy razem, w zgodzie i dla dobra wszystkich, ciesząc się szacunkiem i miłością poddanych.

Brak komentarzy do wpisu “O Waligórze i Wyrwidębie”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)