Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strona główna » Bez kategorii » O Juracie królowej Bałtyku

O Juracie królowej Bałtyku

Widziałeś kiedyś wzburzone fale Morza Bałtyckiego, nad szarą wodą chmury, a w wietrze szum wielu, wielu fal…Trochę się bałeś oglądając z brzegu niespokojne morze? Było głośne, a pośród wiatru i szumu fal coś świszczało, jęczało, zawodziło jakby smutnym głosem? Morze to był pewien młody rybak, zakochany niegdyś w Królowej Bałtyku, Juracie, których miłość zniszczył zazdrosny bóg Perkun?

A było to tak… Przed wiekami na dnie Bałtyku swoje królestwo miała morska królowa, zwana Juratą, czy jej piękny, podwodny pałac odbijający się gdzieś pod falami bursztynowo-złotą poświatą znajdował się niedaleko miejscowości, którą możesz znaleźć na mapie i która nosi nazwę…Jurata? Być może. Nad brzegiem morza pewien młody rybak, którego zwano Castitisem co rano rozpoczynał przygotowania do połowu, mozolnie spychał swoją łódkę na wodę i łowił ryby – nie wiedział, że nie może się to spodobać morskiej królowej. Jurata znana była w całym podmorskim świecie, była łaskawą władczynią, opiekowała się wszystkimi morskimi stworzeniami, każdy, nawet najmniejsza rybka mogła się czuć bezpiecznie w królestwie Juraty – wrażliwej, spokojnej i sprawiedliwej. Nie upłynęło więc wiele czasu, gdy zaniepokojone ryby doniosły swojej królowej o codziennych połowach Castitisa.

Jurata, gdy tylko dowiedziała się o praktykach młodego rybaka bardzo się rozzłościła, nie dość, że śmiał naruszać spokój należących do niej wód, to jeszcze nie szanował jej wodnych poddanych i łowił coraz więcej ryb, podczas, gdy ona, Jurata, była dla nich tak łaskawa i życzliwa, co prawda miała pewną słabość – bardzo lubiła flądry, ale jak mawiano w nadmorskich wioskach, Jurata nie potrafiła ich pozbawiać życia i nawet, jeśli już, już miała zjeść flądrę, w połowie przestawała i drugą połowę ryby wrzucała do wody – stąd powszechnie uważano, że flądry, różniące się wyglądem od innych ryb, żyją jako połówki, z jednym okiem i jedną stroną. Czy taki wygląd zawdzięczały Juracie? Tego do końca nie wiadomo.

Wściekła na zuchwałego rybaka królowa postanowiła pomścić złowione przez niego ryby – zwołała wodne nimfy i boginie, najpiękniejsze, o wspaniałych i kuszących głosach, i wraz z nimi przygotowała na biednego Castitisa pułapkę…Orszak Juraty przybył na miejsce, w którym rybak zwykł codziennie zapuszczać swoje sieci, gdy tylko morskie nimfy zobaczyły jego łódź zaczęły śpiewać pięknymi, coraz donośniejszymi głosami, urocza pieśń niosła się nad wodami Bałtyku i wraz z wiatrem dotarła do uszu Castitisa.
Młody rybak, mimo zmęczenia żmudną pracą na chwilę zatrzymał wzrok nad taflą połyskującej zielenią, błękitem i złotem wody, coś w niej zamigotało, coś znów jakby zaśpiewało, wyraźnie z głębi morza dało się słyszeć zrazu urywane, a później układające się w niezwykłą melodię dźwięki – takiej muzyki młody rybak nie słyszał jeszcze nigdy w życiu, co prawda matka czytała mu w dzieciństwie o pięknym śpiewie morskich bogiń, o tym, że śpiew ten może być zgubny, gdy rybak się zasłucha w jego ton…ale o tym Castitis zasłuchany w srebrne i złote dźwięki, ni to fale, ni to wiatr, ni szum morza nie pamiętał i wtedy, nagle z morskich odmętów wydobyła się tuż przed nim piękna pani, patrzyła na niego groźnie, oczy miała w kolorze chłodnego, szaro-niebieskiego morza, cała w zieleni, szmaragdach, bursztynie i złotych łuskach. Nigdy wcześniej rybak nie widział kogoś tak niezwykłego, kobieta, a była nią Jurata, początkowo z wielką złością przyglądała się zuchwałemu rybakowi, który śmiał wtargnąć w wody jej królestwa i łowić ryby, chciała go obezwładnić kuszącym śpiewem morskich bogiń i nimf, wciągnąć pod wodę i udusić, już miała biednego Castitisa wepchnąć w wodny odmęt, schłodzić zimnem swojego spojrzenia, gdy w porannym słońcu zobaczyła jego twarz, a trzeba powiedzieć, że Castitis uchodził za najbardziej urodziwego młodzieńca w całej wiosce, a może i na całym bałtyckim wybrzeżu – Jurata, która nigdy wcześniej nie widziała tak pięknego chłopca, w jednej chwili zakochała się w nim i obiecała darować życie, jeśli Castitis zgodzi się być z nią.

Tak też się stało, królowa co wieczór wypływała ze swego bursztynowego pałacu i spotykała się z ukochanym. Tak mijały dni, tygodnie, miesiące, Castitis i Jurata byli bardzo szczęśliwi, a o ich miłości rozprawiali podwodni mieszkańcy Bałtyku, wieść o zakochanej w śmiertelniku Juracie roznosiła się dalej i dalej, w końcu dotarła do Perkuna, mściwego boga ognia i błyskawic, który władał potężnym i niebezpiecznym orężem – ognistym piorunem. Zazdrosny Perkun postanowił zabić miłość Juraty i Castitisa, cisnął piorunem w wody Bałtyku, ogień zniszczył bursztynowe komnaty pałacu Juraty i zabił królową. Rybaka także nie ominął ponury los – Perkun nakazał przykuć go do podmorskiej skały, do tej poty biedny Castitis płacze za ukochaną Juratą, a gdy ciężkie chmury unoszą się nad Bałtykiem, a w jego wodach szumi wiatr, można usłyszeć jakby łkanie niosące się z wodnych głębin. Czy to głos Castitisa? Może…a gdy na plaży znajdziesz bursztyn, przypomnij sobie o Królowej Bałtyku, czy to kawałeczek ściany ugodzonego piorunem Perkuna pałacu Juraty?

Brak komentarzy do wpisu “O Juracie królowej Bałtyku”

Zostaw odpowiedź

(wymagane)

(wymagany)